|
|
|
 

 
  |
Literatura...
Literatura. To tematyka przewodnia tej podstrony. Znajdziesz tutaj większość utworów literackich - prób, mojego autorstwa. Począwszy od poezji, prozy przez beletrystykę, a na publicystyce i reportażach kończąc. "Wszystkie utwory komponowane są niczym orientalne mantry...", więc zapraszam do przeczytania i konstruktywnej krytyki.
Poniżej znajdują się teksty poetyckie i prozatorskie, które wykorzystane były na potrzebę realizacji dwóch autorskich spektakli: Pęknięcie wyobraźni - 26 maja 2010 roku, Chimera Metafory - 14 października 2010 roku w Teatrze "Bezdomnym" im. Bohumila Hrabala w Żarowie.
O poezji można mówić wtedy, kiedy język przestaje nas desygnować - wtedy kiedy mamy do czynienia z pewnego rodzaju tajemnicą ...

4 wymiar sztuki
Kolejny wymiar sztuki (4 wymiar, Katarzyny Karczmarz), w żaden sposób nie jest pozbawiony intencjonalności. Intencjonalność ta, staje się hic et nunc pewnego rodzaju wyobrażeniem, na temat subiektywnego postrzegania symboli i znaczeń, nadpisanych (ukrytych) w artefaktach oraz doświadczeniach artystki. Aby zrozumieć 4 wymiar należy uchwycić umykający semantyzm dwóch porządków, na jakich zbudowany został wernisaż. Pierwszy przywołuje hermetyczny świat rzeczy – subiektywne przedmioty kojarzone z teatralnymi rekwizytami poprzez formę ich przedstawienia: wykorzystanie brył geometrycznych podkreśla rangę (niematerialną wartość pamiątek, będących świadectwem odwiedzanych przez Karczmarz miejsc). Świat rzeczy nie krępuje widza, jednostajnie snuje narracje na temat pamięci, otwierając tym samym okno na świat mnogich interpretacji; pojedynczych fotografii, jak i całego zbioru. Drugim porządkiem, żyjącym linearnie – tuż obok – rzeczy (martwej natury) jest autoportret, będący – jak twierdzi artystka – zamianą własnego doświadczenia na doświadczenie obrazu (który istnieje sam dla siebie). Idąc tropem Wittgensteina wykorzystanie zabiegu odwrócenia subiektywnego przeżycia, na doświadczenie obrazu jest „rozbłyśnięciem widzenia”, czyli konfrontacją obiektywnego zapisu fragmentów życia artystki, z odbiorem widza, który często nieświadomie lekceważy świat przedstawiony, przypisując mu nieprawidłowe znaczenia. Ułomność ta może być skutkiem patrzenia na obraz tylko i wyłącznie za pomocą oka. W autoportretach odnaleźć można manifest nagości, skrywanej, tłumionej, a czasami wykrzykiwanej przez artystkę w przestrzeni znanej, bezpiecznej. Twórczość artystki czytam poprzez grę, symbol oraz reprezentację. Gra polega na uwikłaniu widza w rozszyfrowanie pluralizmu znaczenia prezentowanych fotografii za pomocą impulsu (m. in.: postumentów, analogii). Symbol zaś jest bez wątpienia determinantą 4 wymiaru, [z greki:] skorupą pamięci, za pomocą której Karczmarz powtarza rzeczywistość odwołując się do pewnych sensów i kontekstów. Całość w karbach logiki trzyma gadamerowska koncepcja reprezentacji (nie jest ona namiastką czy zastępstwem czegoś tu oto lecz ideą), która polega na uobecnianiu relacji samych fotografii z widzem. Wernisaż 4 wymiaru Katarzyny Karczmarz, (absolwentki Wyższego Studium Fotografii w Jeleniej Górze, członka Polskich Artystów Fotografików, artystki zajmującej się fotografią humanistyczną, fotografią kreacyjną) miał miejsce 1 kwietnia 2011 roku w świdnickiej Galerii Fotografii.
(sierpień 2011)

Rzeczywista nierzecz
Przestrzeń miejska.
(późna pora dnia; święto)
Jeżeli się wsłuchasz, usłyszysz kroki,
marsz [...]
Lustro, które mamy ze sobą pomaga.
Jest owalne. Jego rama trzyma w karbach
nie tylko samą logikę odbicia, ale wszystko
co jest rzeczą i nierzeczą tego świata.
Lustro, które mamy ze sobą pomaga.
Widzimy was z całkiem innej strony,
widzimy was, ponieważ patrzymy
-nie gapiąc się z chęcią poznania!
Lustro, które mamy ze sobą pomaga:
..............................................................
..............................................................
..............................................................
Lustro, które mamy ze sobą pomaga,
stwarza
przetwarza
rozważa
rozmarza.
Dalej jestem w stanie usłyszeć kroki,
marsz [...]
(maj 2010)
|
|

Wykluczeni
Obłędne ciało.
Przysięgnij na swe znamię!
Tu gdzie idylla jałowa się stała,
tam gdzie triumf
w nicość zmieniał kunszt nauki
w wiarę boską.
Patrz na tę szaradę zakrętów,
pustych pól zwątpienia.
Obwiązani,
krzyczeli w występek krępacji !
To właśnie Oni mają ciężki wikt.
Ci oni – wykluczeni. (czerwiec 2010) |
|

Chimera metafory
Sen tuląc bladą plastykę
twoich policzków przypomina
wyobraźnię, wrażliwość
kołyski niemowlęcej.
Zagmatwany w tajemnicy
poznania, w czytaniu legendy
dobrze wiem, że na tym
ostatecznie skończę.
O pokoju mój!
Dotyk zimnej chimery
ukrytej w klamce, niecierpliwie
wyrywa swędzenie lewej dłoni.
W poszukiwaniu przeżytego
dnia, głowa drwiąc
w kłębie niespokojnych chmur
szuka:
metafory ?
metafory !
metafory ...
(wrzesień 2010) |
|

Futurosioł
Obudził mnie hałas
wpadającego cukru
do porannej herbaty.
Noc wyzbyła się ciasnoty
księżyca odpoczynku,
sen łamał kręgosłup
wypływając na wierzch prawdy.
Dryfował powoli, rytmicznie.
Jawa była chuda,
w mgnieniu oka stała się
wszystkim.
Rzeczywistość pękła
uwalniając zapach
ze słoika mroku.
– A futurosioł ?
dalej wsłuchiwał się w krzyk,
który nie ustawał
(grudzień 2010) |
|

Ja
Myślę o tych ćmach,
które tracąc skrzydła
wyrywały horyzontowi
czar na ciemność.
Tworzę w głowie obraz
nietoperzy, które
tonąc
w porannej krwi słońca
ginęły dla chwały
niebytu Elei.
(luty 2011) |
|
Nadieżda
Życie, to nasza bytność, chytrość.
Wyobraźmy sobie historię, a potem człowieka, który ją tworzył.
– Skomlenia, nici wspomnień, duszność odbijająca się w lustrze, ściany.
Trochę ciasno,
trochę chłodno.
On siedzący przy stole: Dwa pokoje. Pierwszy o planie prostokąta zajmują łóżka – stare kanapy,
w których często zmieniam tapicerkę. Materiał kupuję za grosze od człowieka o imieniu Siergiej.
– Nic więcej o nim nie wiem.
Tapicerkę zmieniam dlatego, ponieważ moja żona szczy pod siebie.
Gąbka wypełniająca obicie szybko nasiąka i gnije, wypełniając mieszkanie przykrym zapachem.
– Smrodem i gównem tato! Normalnym gównem!
– Wydając z siebie głos przypominający raczej bezsilność, niż wściekłość,
wyszedł.
Do drugiego pokoju się nie wchodzi.
Wyrzuciłem go z pamięci – na ulicę – jak niechciany pakunek.
Sam byłem niechciany. To oczywiste! Rewolucjoniści są niepotrzebni.
Są szykanowani i atakowani. Jeżeli stajesz się przewrotowcem, nie musisz krzyczeć,
wystarczy że będziesz szeptał do właściwego ucha, aczkolwiek jeżeli trafisz na zepsute;
nawet wyraźny wrzask – wołanie o pomoc – zmieni swój sens – przez zabawę w głuchy telefon.
Nie chce już być rewolucjonistą.
Wmawiam sobie, że jestem głuchy. Pragnę, aby moi synowie też byli głusi.
Mam troje dzieci. Za każdym razem gdy zbliżał się poród, bolał mnie ząb.
Gdy ból przeszywał całe ciało, owijałem dłoń szmacianą chusteczką.
Jednym, bardzo szybkim i zdecydowanym ruchem ręki wyrywałem siekacza.
Wyrwałem trzy zęby - mam troje dzieci...
(marzec 2011)

Podróż jest koczowaniem
Zdumiewająca podróż krzyku.
My w niewygodnym hotelu, częściej w przedziale pociągu odchodzimy.
Wyjeżdżamy raz po razie i nikt nie musi wówczas wstać i rzec: szczęśliwej drogi.
Nikt nie musi więzić starych dłoni w płaszczu, tłumiąc ich linię życia, ale pomimo tego wszyscy tak robimy. Postrzegamy małe rzeczy; ten wietrzyk, który wzbudził aprobatę wpadł z jednej szczeliny powstałej z powodu niedomkniętych drzwi, wędrując w stronę drugiej – córeczki okna.
Wietrzyk znał swoją drogę! Co gdyby zgubił szlak ? Kapelusz przysłoniłby twarz dając chwilę samotności, anonimowego życia. Z drugiej strony spowodowałby zakłopotanie,
niezręczność dłoni, a nawet wstyd.
Miejsce przy oknie pozwala odwrócić wzrok. Kiedy odchodzimy, pamiętajmy zawsze ten czas. Zapamiętujmy go po to, by wracając nie doznać strachu, gdy będziemy zbliżać się do pory między odejściem, a powrotem pytając: ile to już razy ?
(czerwiec 2011)

|
|
|
|
|
|
|